Nasz miesięcznik

Wydawnictwa

Katalog agroturystyczny

 

Zagrody Edukacyjne

 

 

Ocena pasz dla bydła w aspekcie jakościowym – na podstawie informacji ze szkolenia: ocena jakościowa pasz dla bydła, odchów cieląt i jałówek – 24-25 września 2015, CDR O/Radom

Ten rodzaj oceny ma umożliwić ustalenie – w składzie chemicznym pasz – jego części marginalnej pod względem udziału procentowego, ale też znacząco wpływającej na charakter oraz oddziaływanie paszy. Przy czym jest to oddziaływanie – do pewnego stopnia jest tolerowane przez organizm zwierzęcia, ale po przekroczeniu określonego poziomu składnika paszy – możemy mówić o patogennym (lub ściśle toksemicznym) oddziaływaniu (paszy jako takiej). Znaczenie tej oceny paszy uświadamiają w pełni dopiero skutki jej nie podjęcia/zaniechania – w postaci strat gospodarczych większej skali. Przy czym smaku sprawie dodaje tu to, iż nawet jeśli taki produkt zwierzęcy – wytworzony z udziałem paszy (w aspekcie jakościowym) nie do użytku – trafiłby na rynek: sprawa może mieć dalszy ciąg; związany z wpływem na zdrowie konsumenta. Ten rodzaj oceny – w przeciwieństwie do oceny w aspekcie ilościowym – nie ma na celu racjonalizacji zastosowań w żywieniu dobrze ocenionej paszy, ale eliminowanie paszy stanowiącej zagrożenie dla zdrowia zwierząt; powiązane z wykryciem pewnej zawartości składników szkodliwych/szkodliwych od pewnego poziomu ich zawartości. Mówiąc w dużym uproszczeniu – tą ocenę łączymy nie tyle z efektywnością produkcji zwierzęcej, co z profilaktyką przeciwepizootyczną i toksemiczną, jak też związaną z zaburzeniami metabolizmu.

 

OCENA PASZ Z POGRANICZA JAKOŚCIOWEJ I ILOŚCIOWEJ

Wyżej wspomniane rózróżnienie ocen pasz – nie w pełni temat wyczerpuje: jest sfera postępowania z pogranicza obu ocen, która jednocześnie pozwala określić wartość pokarmową i równocześnie – po przekroczeniu pewnego pułapu zawartości danego składnika chemicznego paszy – eliminować z zastosowania żywieniowego część pasz; zachowując jednocześnie – dla celów żywieniowych resztę pasz z tej samej kategorii.

Lista niejako podległych ocenie – w tym podwójnym rozumieniu – jest nie mała. Jakby w naturalny sposób – z postępem praktyki żywienia bydła mlecznego – wydłuża się. Jednak istnieje grupa pasz, która szczególnie takiej ocenie podlega – właściwie musi podlegać:

a/ podstawowe pasze objętościowe, które eliminuje wysokie JWK/JWB – co może odzwierciedlać popełnione błędy technologiczne w ich wytwarzaniu,

b/ otręby pszenne i pasze odpadowe przemysłu rolno-spożywczego – gdzie możliwe różnice składu chemicznego oraz wartości pokarmowej mogą być tak duże, iż praktycznie umożliwiają/wykluczają konkretną paszą z zastosowania żywieniowego u danej kategorii zwierząt,

c/ importowane komponenty wysokobiałkowe – gdzie wspomniane (punkt b) różnice nie muszą być aż tak duże, ale 2 czynniki: koncentracja białka i cena jednostkowa paszy – mogą także praktycznie umożliwić/wykluczyć konkretną paszą z zastosowania żywieniowego u danej kategorii zwierząt,

d/ inne pasze, których listę (aktualizowaną na bieżąco) tworzy życie/zmiany praktyki żywieniowej.

Z przedostatnią grupą (szczególnie z drożdżami i mączkami rybnymi), podległą szczególnej ocenie (pogranicze jakościowej i ilościowej) wiąże jest problem zafałszowania mocznikiem – o wiadomej, ekstremalnej zawartości BTJ(N): 1472g/kg. Okazuje się iż (2012) dotknął on przeszło 1/7 badanych w kraju materiałów paszowych. Problem ma więc pewne znaczenie gospodarcze – na bazie uderzeń w metabolizm zwierzęcia i wynikłych stąd strat (często podniesienia kosztów remontu).

 

MIKROBIOLOGICZNA OCENA KISZONEK W MONODIECIE

Założenie wstępne: drogą optimum w technologii produkcji kiszonki – ku jej wysokiej wartości pokarmowej, z zachowaniem jej trwałości – jest łatwiejsze do osiągnięcia w wypadku uzupełnienia tych działań z użyciem zaplecza laboratoryjnego, które winno spełniać rolę nie strażnika, a pomocy w pracy zarządzającego gospodarstwem mleczarskim/produkującym żywiec wołowy: organizującej żywienie i wprowadzającej jego korekty – w następstwie wiedzy o ich jakości mikrobiologicznej, w powiązaniu ze stabilnością tlenową, a więc niepodatnością na fermentację wtórną. Szczególnie że zaburzenia składu mikrobiologicznego łączą się zwykle z wpływem na smak i ilość pobranej paszy – a model monodiety kiszonkowej jest jasny: maksymalny udział p.p.o. (niska JWK/JWB) w dawce i uzupełnienie o w.p.t. (zwykle drogie) i następnie o p.p.t. – adekwatne dla produkcyjności (na ogół bez porównania tańsze).

Wobec tego mikrobiologiczna jakość kiszonki to przedmiot uwagi zarządzającego gospodarstwem mleczarskim i objąć trzeba monitoringiem szczególnie określone grupy drobnoustrojów – w tym:

1/ z rodzajów: Clostridium, Escherichia i Listeria, w charakterze tylko zagrożenia lub patogenu,

2/ Lactobacillus (i innych z grupy kwasu mlekowego), których malejący udział w silosie – może wskazywać na problem z jakością p.p.o.,

3/ drożdże – w charakterze wczesnego wskaźnika trwałości,

4/ pleśnie – jako późny wskaźnik monitorujący jakość p.p.o.

Ad 1/ Generalnie niepożądane, a problem stanowiące po przekroczeniu pewnego progu zawartości. Clostridia obrazują glebowe (bądź kałowe) zanieczyszczenia materiału przeznaczonego do kiszenia. Aktywują się (gdy są w większej ilości) po zakończeniu fazy aktywnego wzrostu przez lactobacillia – z rozpoczęciem generalnie niekorzystnego kierunku przemian materiału zakiszanego. Pojawiają się tu nie tylko nowe składniki organiczne o negatywnym wpływie na metabolizm (i produkcyjność krów/opasów) – ale dochodzi też do obniżenia zawartości s.m. kiszonki (przy przemianach kwasu mlekowego w kierunku masłowego nawet o połowę).

Escherichie – niejako wszechobecne w środowisku, też kiszonkowym – z kolei aktywują się, ale w sytuacji niestabilności tlenowej. Listerie natomiast znajdują warunki do rozwoju – szczególnie przy określonych technologiach sporządzania kiszonek, zwłaszcza belowaniu – nie ułatwiającym ubicia, jak i należytej intensywności procesów fermentacyjnych; dodatkowo – sprzyjającym uszkodzeniom mechanicznym opakowań.

Gdy sprawa nie kończy się tylko na wpływie na jakość p.p.o. (zarządzający nie koryguje żywienia) – obserwujemy czysto weterynaryjny (często szybki/zejściowy) finał sprawy: w postaci botulizmu, toksemii czy listeriozy.

Ad 2/ Przy dominacji tej grupy bakterii w silosie – wystarczyłoby właściwie obserwować 3 rzeczy: poziom nadtlenku wodoru, bakteriocyn oraz grupy bakteriostatyków.

Warto i tu przypomnieć, że praktyka żywieniowa od dawna oferuje biopreparaty do zakiszania – dla wsparcia naturalnego mechanizmu zdominowywania mikroflory kiszonki (przy dobrym zakiszaniu materiału) przez grupę kwasu mlekowego.

Ad 3/ Tu już samo wielokrotne/częste wybieranie zawartości może być wystarczającym powodem do rozpoczęcia – przynajmniej miejscowo – pogarszania jakości kiszonki, w sytuacji dostępu tlenu.

Ad 4/ To zwykle grupa dopełniająca dzieła mikrobiologicznego zniszczenia p.p.o.

 

UŻYCIE PASZ LECZNICZYCH I STYMULATORÓW WZROSTU

Niesie z sobą specyficzne problemy z pogranicza zootechniki i weterynarii: zachować produkcję na możliwie stabilnym poziomie – usuwając jednocześnie czynnik zagrożenia zdrowia; a jednocześnie zrobić to na tyle szybko – by nie wpłynęło na wielkość produkcji w skali obory w dłuższym okresie czasu. W praktyce chodzi tutaj głównie o problem antybiotyków; i ewentualnych ich pozostałości – w postaci określonego poziomu zanieczyszczeń krzyżowych pasz niedocelowych, przez substancje czynne produktu leczniczego – paszy, premixu (lub postaci pośredniej). Rozwiązanie problemu nie jest tu proste – z jednej strony wymóg homogeniczności pasz, związanej ze skutecznością działań leczniczych; z drugiej – wyłączenia zwierząt objętych terapią z żywienia całego stada. W bieżącym 10-leciu odsetek pasz leczniczych niespełniających wymagań urzędowej kontroli – wyraźnie zmalał w liczbie badanych próbek; ale wciąż to znaczące cyfry, no i niestety zmienne w kolejnych latach: od 1,56 aż do 9,26%.

W wypadku środków przeciwpasożytniczych, najczęściej przeciwrobaczych – ten problem wygląda nieco inaczej; prościej. Z jednej strony uproszczenie stanowi jednolitość działań w całym stadzie; z drugiej – krótszy cykl działań i ograniczenie pola ewentualnych błędów.

Antybiotyki – poza funkcją leczniczą – mają własności stymulujące wzrost; i historycznie taką rolę także pełniły. Nawet jeśli stan prawny (od 2006 roku) taką ich rolę wyklucza – problem w praktyce jest; i zdaje się narastać. Niedozwolone czynniki wzrostu funkcjonują w praktyce – mimo iż rynek oferuje preparaty probiotyczne (i w szerokim zakresie); jako naturalną postać stymulatora wzrostu.

SPECYFIKA ZAGROŻENIA PASZ DIOKSYNAMI

Problem datuje się mniej więcej od początku XXI wieku i łączony jest z Belgią – miejscem niejako pierwszej olbrzymiej katastrofy w tym zakresie. Specyficzna cecha dioksyn to bioakumulatywność w całym łańcuchu żywnościowym: pasze, podstawowe produkty zwierzęce i ich konsumenci. Inna – to zagrożenie zdrowia konsumenta przy bardzo niskich stężeniach tych związków; wreszcie ich kumulacja w tkance tłuszczowej. Na bazie tych cech dioksyn – konsument wolno/wielotorowo traci zdrowie; zwłaszcza wynikiem hepato-, i neurotoksyczności tych związków i zakłócenia sprawności immunologicznej, hormonalnej oraz wpływów kancerogennych.

Dioksyny mogą przenikać do pasz z gleby. Poza środowiskiem naturalnym – źródło tych związków mogą stanowić elementy starych budynków gospodarczych; głównie elementy konstrukcji (drewno) i dachu (azbest). Suszenie (w szczególności nad otwartym ogniem) jest zdecydowanie sprzyjającym elementem w przenikaniu do pasz. Podobnie działa niekontrolowane spalanie różnych odpadów.

Kontrola pasz w kierunku zawartości dioksyn – ma zatem wyjątkowy charakter i wagę w systemie oceny pasz, który opisano niżej.

 

SYSTEM OCENY PASZ, A WYNIKI GOSPODARCZE

Uważa się, iż 85% zagrożeń w produkcji pasz łączy się z systemem, a jedynie 15% (i czasem aż) – z czynnikiem ludzkim.

System oceny działa dawno – niemniej intensyfikacja produkcji zwierzęcej rodzi nowe zagrożenia. System ma je uwzględniać – zwłaszcza w sytuacji obecnego nasilenia się intensyfikacji: powiązanej ze wzrostem rynku pasz – też w kierunku możliwie najlepszego pokrycia potrzeb pokarmowych wysokowydajnych gospodarstw mlecznych, ale też rozwojem – w kierunku całkiem nowych pasz.

System winien załatwiać 2 sprawy: ułatwienie intensyfikacji produkcji zwierzęcej i zabezpieczenie rynku pasz przed zagrożeniami bezpieczeństwa. Charakterystyczne iż jedna i druga – przekładają się na osiągane wyniki gospodarcze w produkcji zwierzęcej; pierwsza – przez eliminowanie barier intensyfikacji produkcji; druga – minimalizowaniem kosztu profilaktyki stada i marginalizowaniem wydatków z tytułu leczenia.

Punktem wyjścia w ocenie jest plan (zwykle roczny) badania próbek pasz. Klasycznym systemem w działaniu jest określenie zawartości (zwykle max) pewnych składników komponentu paszowego. Następnie wyklucza się obecność materiałów zabronionych/listy negatywnej. W końcu określa się czy homogeniczność jest zadawalająca.

Kwestia interpretacji wyników badań obejmuje kwestię niepewności pomiaru. Odchylenia w kilku porównywanych analizach pasz – wobec wartości deklarowanej na etykiecie – to (+/-)5%.

Istotnym czynnikiem doskonalenia systemu oceny pasz jest rozbudowa zaplecza laboratoryjnego – pośrednio wpływającego na wyniki gospodarcze w produkcji zwierzęcej.

Aktualnie setki tysięcy podmiotów gospodarczych podlega urzędowej kontroli, ale ilość kontroli to tylko nieco ponad połowa z tej liczby. Przy czym ilość prób dodatnich zwykle nie przekracza 1%. Choć są pola niepokojące – jak ww. niedozwolone czynniki wzrostu. Każdy kolejny plan roczny powinien ująć modyfikację profilu i natężenia kontroli – na bazie wyników wcześniej uzyskanych.

Zmodyfikowano: 10.12.2015