Nasz miesięcznik

Wydawnictwa

Katalog agroturystyczny

 

Zagrody Edukacyjne

 

 

Konkurencyjność polskiego sektora mleka – w trzecim roku po jego uwolnieniu od limitów produkcyjnych (11.08.2017

Czas bezpośrednio po zakończeniu funkcjonowania ograniczeń produkcyjnych wpływa dość istotnie na perspektywę rozwojową naszego sektora mleka. To czas szans – z uwagi na niski poziom kosztów surowcowych w Polsce; ale ciągle także czas obciążeń branży w obecnym i dwóch poprzednich latach – wynikłych z przekroczenia kwoty mlecznej w ostatnim roku limitów produkcji. Wsparcie producentów mleka ze strony władz państwowych – związane z tą okolicznością – jest cenne i było cenne w tym okresie. Zakres wsparcia nadzwyczajnego, 2016 roku (przedział 15-300 tys. kg dostaw rynkowych surowca z ostatniego roku kwotowania) – odpowiadał wartości 1241-1242 litrów mleka na gospodarstwo, w sezonie paszowym 2015/16. Należy (z wielkim zaangażowaniem) wykorzystać wszelkie możliwości – dla wzrostu produkcji rynkowej, jak i dla obniżenia kosztów jednostkowych surowca; szczególnie w sytuacji zmian uwarunkowań na światowym rynku mleka i jego przetworów – od połowy ubiegłego roku. Rok 2017 – chociaż wskazuje na, nadal na toczącą się walkę o byt – z drugiej strony pozwala na ocenę szans w tej walce: I półrocze (także prognozy na okres II półrocza) pozwalają już wystarczająco jednoznacznie przewidywać powodzenie w tej grze; grze o przyszłość polskiej branży mlecznej. Swoje mówią o sytuacji rozmiary importu materiału hodowlanego, 2016 roku i powiększenie bazy produkcyjnej sektora mleka. Nowy element – powiązany z jej wzrostem – to wsparcie rozwoju gospodarstw mlecznych w postaci refundacji zakupów jałówek hodowlanych. Niezwykle interesujące jest jak to wsparcie zadziała; poza tym czy będzie ono mieć kolejne odsłony.

KONKURENCYJNOŚĆ WOBEC UE ORAZ INNYCH PRODUCENTÓW W ŚWIECIE

Obecnie nasza przewaga nad UE wynosi 5,66% (stan do maja). Jeżeli porównać tą samą relację – ze stanem z lat 2015-16, okresem bezpośrednio po zakończeniu kwotowania w UE – nie można mówić o nowych tendencjach. Obecny poziom tej przewagi jest wprawdzie nieco niższy – zdecydowanie jednak świadczy o możliwości polskiego sektora mleka zachowania (i nawet umocnienia) przewagi nad UE. Przetwórcy nie mogą być bierni – wobec szans/zagrożeń roku 2017; nie mogą i nie są.

Wyraźna przewaga (jeśli ona istnieje) nad UE (i nie tylko) – musi być umiejętnie wykorzystywana. Zwłaszcza iż obecnie więksi polscy przetwórcy toczą bój – o:

a/ zrównoważenie wysokich dostaw surowca (prognoza roczna przewiduje się 7% wzrostu dostaw surowca dla przemysłu w 2017 roku) – wzrostem bazy produkcyjnej (nawet gdy liczymy się z 62%-owym spadkiem sprzedaży bezpośredniej i 6%-owym spadkiem zużycia mleka w gospodarstwach),

b/ utrzymanie krajowego spożycia na poziomie ubiegłorocznym, przy rosnącym zapotrzebowaniu rynków zagranicznych – obrazowanym też przewagą ilościową w mleku płynnym przerzutowym, nad tymże dla odbiorcy końcowego; przewaga wyraźnie narasta – chociaż jeszcze nie jest duża, ale (przy tempie zmian I półrocza 2017) może przekroczyć nawet 10% z końcem roku.

Bez względu na ww. porównania z UE – przekrojowo ważne – warto pamiętać o ogólnie wyższym koszcie surowcowym u najważniejszych konkurentów, a zwłaszcza osiągających znaczący udział w unijnym rynku. Jest charakterystyczne, iż niższe (lub zbliżone polskim) koszty surowcowe osiągano zasadniczo tylko w innych krajach EŚW – a więc nie będących (ogólnie) dużym źródłem surowca. Trzeba tu zwrócić uwagę na koszty surowca hiszpańskiego, ale też i brytyjskiego – chociaż ogólnie zbliżone do naszych – jednak już na zauważalnie niższym poziomie.

U zdecydowanie najpoważniejszego konkurenta – irlandzkiego – producent utrzymuje ogólnie cenę wyższą od naszego. Nie jest to wielka różnica – lecz widoczna; nawet w wypadku Glanbii to 2,8%. Jednakże ceny surowca irlandzkiego są wyraźnie niższe od średniej UE – nawet w Dairygold, który dostawcom irlandzkim tworzy naprawdę dobre warunki.

Uwaga musi być też wyczulona – w całym roku 2017 – na konkurentów holenderskich; nawet jeśli ceny surowca (na tle naszych) są znacznie wyższe, a jednocześnie poziom dostaw, 2017 (majowe) jest o około pół procenta niższy – wobec roku 2016.

Dla pełni obrazu możliwości konkurowania na światowym rynku naszych produktów mleczarskich – trzeba tu porównać nasze ceny surowca z największym światowym przetwórcą nowozelandzkim. Również tu ceny surowca były widocznie wyższe od naszych; o około 2,5%. Na tle UE – dostawcy nowozelandzcy mieli jednak 3,3%-ową przewagę. A trzeba przy tym pamiętać, iż jest to światowy punkt odniesienia – podmiot spółdzielczy; zarazem to potężny przetwórca – powiązany z ponad 100 rynkami na świecie (na tym tle u nas tylko MLEKOVITA, z 80 – daje się porównać) – z równowagą pięter produkcyjnego, przetwórczego i dystrybucyjnego tworzenia wartości dodanej – jako stanem najbardziej naturalnym. Znacznym ułatwieniem w utrzymaniu wiodącej pozycji w świecie przez ten podmiot jest także wykorzystanie możliwości rynku elektronicznego.

Na tym polu – nawiasem mówiąc – kryją się, bez wątpienia możliwości poprawy pozycji rynkowej naszych przetwórców.

Odniesienie konkurencyjności naszej branży mleczarskiej do NAFTA wypada na korzyść naszych podmiotów gospodarczych; i to zdecydowanie – poziom 14,2%. Sama przewaga kosztów surowca w warunkach Oceanii nad NAFTA jest blisko 10%-owa; i ostatnio wzrosła.

ZMIANY WIELKOŚCI I KIERUNKU DOSTAW SUROWCA NA RYNEK

Z jednej strony utrzymuje się wzrost dostaw do przemysłu (prawie 5,7 miliona ton po I półroczu 2017); z drugiej – koncentracja produkcji w 3 regionach (mazowiecki, podlaski i wielkopolski) – 58,32% dostaw krajowych do przemysłu, jak też z ich utrzymaniem (poziom 2016) w 4 – liczących się w krajowym bilansie (warmińsko-mazurskim, łódzkim, kujawsko-pomorskim oraz lubelskim), z 27,41%-owym udziałem w krajowych dostawach do przemysłu.

W 9 pozostałych regionach – z poziomem 14,2-14,3% dostaw – dało się zauważyć modernizacyjny postęp, również. W niektórych z nich – związany w dużym stopniu z wysokim (szybko rosnącym w całym okresie, po uwolnieniu branży od limitów) udziałem populacji aktywnej (możliwe 0,8mln z końcem roku) w stanie bazie produkcyjnej. Dotyczy to dolnośląskiego niewątpliwie; choć nie tylko.

Ten obraz sytuacji uzupełnia zróżnicowana aktywność przetwórców w poszczególnych regionach – nie tylko podlaskich (38 i 2/3 procent dostaw pozaregionalnych), lubelskiego (19,72%) i łódzkiego (ponad 15%) – ale i w mniej znaczących dla branży regionach: lubuskim (najszybszy wzrost) oraz świętokrzyskim (tu też ogromny wzrost).

Skala koncentracji w 5 ww. regionach – gdzie trafia 54,1-54,2% surowca – jest olbrzymia. Odsetek ten rośnie szybko, w I półroczu 2017, w strukturze. To pośrednio wskazuje na restrukturyzację – we wzmożonym tempie, w przetwórstwie mleka – w okresie po likwidacji kwot mlecznych w UE.

Opisany kierunek zmian był możliwy w sytuacji wzrostu i postępu uprzemysłowienia produkcji – za sprawą wielkich dostaw pozaregionalnych producentów warmińsko-mazurskich, mazowieckich, wielkopolskich i kujawsko-pomorskich; dostaw (tylko pozaregionalnych, z tychże 4 regionów) – w ilości 13,6% całych krajowych I półrocza 2017; z wyraźnym (kolejnym już) wzrostem w czerwcu.

Dostawy dolnośląskie co prawda trafiają w rekordowej, w skali kraju części (to jest już 68,2%) do przetwórców pozaregionalnych – lecz jest to mniej niż piąta część warmińsko-mazurskich dostaw z tej samej kategorii.

 

ZESTAWIENIE GŁÓWNYCH CZYNNIKÓW POPRAWY KONKURENCYJNOŚCI

W okresie po uwolnieniu od limitów produkcyjnych – na poprawę konkurencyjności branży zdają się w szczególności wpływać:

1/ wielkie rezerwy poprawy mleczności obór – na tle głównych konkurentów z UE i NAFTA,

2/ profesjonalizacja zarządzania oborami – możliwa m.in. z pomocą rosnącego zasięgu OWUB,

3/ postępująca rozbudowa systemu usług dla gospodarstw mleczarskich – związana w dużej mierze z postępem w żywieniu, ale także ostatnio coraz bardziej z genetycznym doskonaleniem,

4/ stymulacja wzrostu sektora ze strony rynku światowego – z uwzględnieniem:

a/ umiejętnego wykorzystania wcześniejszych doświadczeń przetwórców – też odległych z czasie,

b/ rosnącego udziału grupy towarowej sery i twarogi w dochodach branży,

c/ wiodącej rola rynków trzecich w tworzeniu dochodu – związanej w dużym stopniu z utrwaleniem obecności na rynkach arabskich i azjatyckich, ale i wykorzystaniem (widocznych w realiach 2017) nowych – zwłaszcza w Ameryce Środkowej i Afryce,

d/ tworzenia przedstawicielstw na szczególnie rozwijających się rynkach trzecich – zwłaszcza iż są już takie przykłady w praktyce działania polskich przetwórców na rynku światowym.

Zmodyfikowano: 11.09.2017